• Agata Orłowska

Ciekawe . Japoński sekret który dotarł do Polski. Na Pomorzu oryginał tylko u mnie.

Mało kto wie, że jedyna prawdziwa japońska sauna Ganbanyoku jest właśnie u mnie :)



Do poczytania: Ganbanyoku - japoński sekret SPA, który dotarł do Polski

Jeśli myślisz, że w trakcie treningu stajesz się silniejszy, szybszy, czy bardziej wytrzymały, to jesteś w wielkim błędzie. Trening jest niczym innym jak procesem niszczenia. Wszystko to, co nazywamy budowaniem formy dzieje się tuż po samym treningu. W dużym uproszczeniu, trening to proces niszczenia, a odpoczynek to proces odbudowy, a nasza forma może urosnąć tylko w momencie, w którym odbudujemy zniszczone komórki z nawiązką. Wszystko, co zostanie zreperowane podczas tego skomplikowanego procesu, staje się mocniejsze, silniejsze, bardziej wydajne. Zatem jeśli chcesz skutecznie pracować ze swoim ciałem, to musisz zadbać o jedno, bardzo ważne słowo:


REGENERACJA. Bez niej daleko nie zabiegniesz.


I teraz powstaje pytanie, jak się najskuteczniej regenerować? Nikt jeszcze nie wymyślił skuteczniejszej formy regeneracji niż sen. Zdrowy sen nie zastąpi niczego innego. Nie pomogą Ci odżywki, najlepsza dieta, masaże i zabiegi SPA jeśli nie będziesz spać wystarczająco długo i w odpowiednich godzinach. Sen od 2 w nocy do 10 rano, zdecydowanie różni się od tego od 22 do 6. Różnice są na tyle zauważalne, że po spróbowaniu funkcjonowania w ten sposób, zadajesz sobie pytanie, w jaki sposób udawało Ci się funkcjonować do tej pory... (sprawdzone z autopsji).

Poza snem każdy ma swój własny sposób na relaks i odprężenie. Do pewnego momentu swoich treningów, dość regularnie chodziłem na saunę. O ile samo siedzenie w temperaturze powyżej 100 stopni Celsjusza nie sprawiało mi przyjemności, to moment wyjścia z sauny i potraktowanie swojego organizmu lodowatą wodą był już bardzo przyjemny. Przynajmniej na chwilę...

W pewnym momencie jednak sauna zaczęła mnie męczyć psychicznie. Sztucznie generowane ciepło przestało mi sprawiać tyle przyjemności co niegdyś, a mój organizm podświadomie zaczął wysyłać sygnały, że powinienem poszukać dla siebie czegoś innego - bardziej odprężającego i mniej "katującego" głowę. Nie oszukujmy się... wytrzymanie kilku, a co dopiero kilkunastu minut w saunie jest dla wielu z nas ogromnym wysiłkiem. Z kolei ogromny wysiłek to dodatkowy stres dla naszego organizmu, który zamiast wypoczywać, poddawany jest próbie w ekstremalnych warunkach. I co? I zamiast odprężenia załatwiamy sobie kolejne napięcia...

Postanowiłem zacząć szukać odpowiedzi na pytania, co może być dla mnie lepsze od sauny. Odpowiedź znalazła się przypadkowo. W trakcie rozmowy z jednym z fizjoterapeutów, padło magiczne hasło: sauna skalna. Do tej pory znałem saunę rzymską, turecką, parową, solną, ale... o skalnej nie słyszałem. A przynajmniej nie w Polsce. Ostatecznie trenerska ciekawość zaprowadziła mnie hasła Ganbanyoku i od tego momentu zaczęła się moja przygoda z kamieniami z wyspy Hokkaido. Po japońsku Ganbanyoku to inaczej skalna kąpiel, albo skalna łaźnia, naturalna sauna infrared. W Japonii jest to najbardziej ceniony i popularny rodzaj sauny, większość Japończyków korzysta z niej co najmniej raz w tygodniu. Niektórzy uważają, że to tajemnica ich długowieczności. Jednak w Europie niełatwo jest wypróbować jej niezwykłe właściwości. W Polsce to absolutna nowość, a na świecie Ganbanyoku jest uznawane za top 5 najskuteczniejszych zabiegów SPA. Co najciekawsze, Ganbanyoku zostało odkryte kilkaset lat temu przez wojska samurajskie na wyspie Hokkaido. Jak głosi legenda, poranieni po wyczerpującej bitwie wojownicy ukryli się wysoko w górach i tam zobaczyli stado makaków, które wygrzewało się w ciepłych źródłach i kamieniach. Samurajowie postąpili podobnie. I okazało się, że ich rany zaczęły się szybko goić, a organizmy regenerować. Suma summarum, Ganbanyoku do tej pory w Japonii jest uważane za fenomen, a świat dopiero dowiaduje się o właściwościach tegoż... Dlaczego? Pewnie dlatego, że Japończycy długo nie chcieli chwalić się swoim skarbem... Jak wygląda seans w saunie skalnej (Ganbanyoku)?

Podczas seansu leżysz pod przykryciem na specjalnym łóżku wyłożonym płytami z Black Silica – czarnej krzemionki wulkanicznej pochodzącej z wyspy Hokkaido. Następnie ciepło emanujące z kamiennych płyt podgrzanych do komfortowej dla ciała temperatury 42-44 stopni wnika głęboko do wnętrza ciała, otwiera pory, uwalnia toksyny i rozluźnia mięśnie. Ponieważ ciało podgrzewane jest od dołu, jest to zupełnie inne doświadczenie niż w saunie fińskiej, czy parowej. Czujesz przyjemne ciepło, ale nie gorąco. Dlatego też zabieg stymuluje krążenie i przyspiesza metabolizm, ale nie przyspiesza rytmu serca. Ciało wydziela inny niż w zwykłej saunie rodzaj potu, zwany przez Japończyków „potem perłowym” - bez specyficznego zapachu, o właściwościach bakteriobójczych. To naturalny balsam dla Twojej skóry. Dlatego w Japonii po sesjach Ganbanyoku nie trzeba korzystać z prysznica, wystarczy dokładnie wytrzeć ciało ręcznikiem. To też nowość...

Z perspektywy bodźców i faktycznych zmian, których człowiek w trakcie seansu jest w stanie doświadczyć, najbardziej dziwny był dla mnie przepływ ciepła... jakkolwiek to enigmatycznie nie brzmi. W dużym skrócie, ciepło wydzielane przez Ganbanyoku było dziwnie skoncentrowane na długości całego mojego ciała, a w trakcie samego seansu miałem wrażenie, że ów ciepło przechodzi przez dosłownie każdą komórkę mojego ciała. Niezwykłe uczucie...

Co jeszcze? Dziwna konsystencja potu - bardzo gęsta i bezwonna. Japońscy terapeuci spa określają ten rodzaj potu jako ,,pot perłowy” (zachęcam do dalszej eksploracji tematu) mający charakter kosmetycznego lotionu /ze względu na aktywność gruczołów łojowych/ z właściwościami bakteriobójczymi. Co daje Ganbanyoku?

Oczyszczanie, relaks i odmładzenie organizmu. Ciepło emitujące z kamieni wchodzi w głąb skóry 3 razy głębiej od ciepła sauny tradycyjnej, pobudzając i aktywując wiele przemian na poziomie komórkowym:

- Ma silne działanie detoksykujące, usuwa z organizmu dioksyny i metale ciężkie - Wzmacnia organizm, poprawia krążenie i odporność - Wspiera odchudzanie. W czasie jednego pełnego zabiegu traci się od 700 do 1200 kalorii - Wpływa na redukcję cellulitu - Jest niezwykle przyjemnym doznaniem, relaksuje, wyciąga z ciała stres, a w zamian karmi je ujemnymi jonami, zwanymi też witaminami dla ciała

Ganbanyoku zdecydowanie łagodzi napięcia mięśniowe i znacznie przyśpiesza regenerację, dlatego zabieg jest tak bardzo polecany osobom aktywnym. Ostatnim razem wygrzewałem się na Ganbanyoku tuż po 12-godzinnym biegu sztafetowym w Bochni i... z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że godzina sesja przyniosła mi niesamowicie dużo ulgi. Na koniec dodam, że podczas 50-60 min. sesji w saunie skalnej następuje spalanie od 700 – 1200 kcal co jest równoważne wydatkowi energetycznemu podczas 8-10 km biegu. To Ci dopiero!

Problemem saun skalnych jest ich dostępność w Polsce. Niestety, na ten moment nie ma zbyt wielu SPA oferujących kamienie z wyspy Hokkaido.


Źródło:

http://bieganie.natemat.pl/95501,ganbanyoku-japonski-sekret-spa-ktory-dotarl-do-polski

26 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie